Pamiętacie tę przyciętą na wysokości jednej trzeciej brzozę z Piłsudskiego? Zarządca poszedł do wydziału ochrony środowiska w urzędzie miasta i zawiadomił, że drzewo zostało uszkodzone. A wydział napisał pismo do policji, żeby to funkcjonariusze zajęli się tą sprawą
Na początku maja napisaliśmy w Gazecie Radomszczańskiej, jak sąsiad przyciął sąsiadowi brzozę. Artykuł miał tytuł „Bo ona na moje wrasta”.
Tu musimy się przyznać do naszej pomyłki. Bo powinniśmy byli napisać, że to sąsiadka przycięła., a nie jej mąż. Mieszkaniec domu, który sąsiaduje z blokiem, który z nami wtedy rozmawiał i o brzozie obszernie opowiadał, wtedy nas z błędu nie wyprowadził. Ale po publikacji już tak. Nie krył zdenerwowania, bo to przecież nie on za piłę chwytał i nie on na drabinę wchodził. Jego wtedy nawet w domu nie było.
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną prenumeratą cyfrową. Skorzystaj z subskrypcji
Pozostało 85% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze